Zamknij stronę, wynocha na Facebooka

Nie wszystko, co mam do powiedzenia na temat marketingu w sieci, będzie miłe i łatwe do przetrawienia. Jedną z takich kwestii jest krótka i konkretna porada: jeśli nie prowadzisz blogu na stronie firmowej, to ją zamknij i idź na Facebooka. Kropka. Dlaczego?

Idiotyzm strony bez treści

Kiedy przeglądam strony różnych firm, dziwię się, że ktokolwiek je utrzymuje. Zgoda – za WordPressa nie trzeba płacić, przy odrobinie samozaparcia można w miarę dobrze skonfigurować witrynę bez wsparcia z zewnątrz, ale trzeba kupić domenę i hosting. Jeśli na stronie nie ma treści, to będzie to kosztowało, powiedzmy, jakieś 200 złotych rocznie. Niby niewiele, ale to po prostu wyrzucony pieniądz. Po co to robisz, skoro na stronie internetowej są te same informacje, które wpisujesz na profilu na Facebooku? Mało tego! FB dodaje jeszcze opcje kontaktu (na stronie masz albo adres e-mail, albo niedziałający formularz), pokazuje mapę (ta na stronie bywa po prostu wklejonym zrzutem ekranu) i coś w rodzaju mikroblogu.

Jeśli na twojej stronie nie ma żadnej treści – jest tylko nędzne „o nas”, oferta (ale bez cennika, bo przecież konkurencja podpatruje, a twoja firma na pewno jest dla konkurentów niewyobrażalnym zagrożeniem, prawda), a gdzieś w stopce numer telefonu, to daj na wstrzymanie. Przestań za to płacić i ogranicz się do Facebooka.

Ale ja nie lubię Facebooka!

Ojeju… Czekaj, rozejrzę się za oknem, kto pytał o twoje preferencje.

Wygląda na to, że absolutnie nikogo nie obchodzi, co lubisz, przykro mi. Firma nie rozwija się wtedy, kiedy wygląda tak, jak ty chcesz. Rozwija się wtedy, kiedy wygląda tak, jak chcą osoby skłonne ci zapłacić za to, co w ramach swojej działalności robisz. Jasne, rozumiem – jest warstwa ideologia, że wielkie korporacje, że śledzenie, że inne pierdoły, których i tak nawet nie rozumiesz. Nie musisz ich rozumieć, żeby nie lubić. A nawet jeśli rozumiesz, to sam fakt, że nie lubisz, też nie zmienia faktu, że większość osób już nie szuka informacji o firmie w Google, tylko na Facebooku.

A tak na marginesie – zauważyłeś, że Facebook na telefonie otwiera linki już nie w twojej domyślnej przeglądarce, ale w swojej własnej aplikacji? Widzisz, chodzi o to, że na FB masz swoją firmową wizytówkę i tych, którzy ją otwierają, koncern chce zatrzymać u siebie. Ale to tylko taki detal.

Czy wyrzucam cię na FB? Ani trochę!

I teraz dochodzimy do tej części, która będzie mocno subiektywna. Facebook jest bezużyteczny. I masz wszelkie prawo, żeby osoby szukające tam twojej firmy, mieć w głębokim poważaniu. Masz opcję prowadzenia biznesu na swoich zasadach. Ale to przestaje obowiązywać po przekroczeniu pewnego poziomu irracjonalności działań. Dlatego nie mówię, że masz zamknąć stronę internetową i zamiast tego ograniczyć się do prowadzenia wizytówki na FB. Namawiam raczej do zrobienia porządku na stronie.

Niech firmowa witryna będzie źródłem informacji. Zapłać za dobre artykuły na blog (bo ich opublikowanie na fanpage’u jest idiotyzmem, ponieważ nigdy ich nikt nie przeczyta), daj ludziom coś do czytania, niech dowiedzą się więcej o tobie, twojej branży i produktach. Wtedy to ma sens. Bo jeśli umieścisz na swojej stronie tylko tyle, ile i tak jest na FB, a jeszcze będziesz za to płacił, to nie osiągniesz absolutnie niczego, a tylko zmarnujesz potencjał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.