Warto podnosić poziom trudności. Lepsze wpisy blogowe

Warto podnosić poziom trudności. Lepsze wpisy blogowe

Wpis na blog firmowy nie może być pustym nabijaniem treści. Jest to przecież wizytówka działalności. Problem polega na tym, że oferta często jest skierowana do odbiorców, którzy w danej dziedzinie nie są ekspertami. Wtedy też często widać po wpisach, że ich autorzy starają się poziomem tekstów wyrównać do poziomu wiedzy czytelników. Wychodzi z tego dno i mułu na łopatę z trzonkiem.

Klient nie jest głupi…

Fakt, że czytelnik firmowego blogu nie jest ekspertem w danej dziedzinie, nie czyni z niego głupca. Prawdopodobnie, gdyby był ekspertem, nie musiałby czytywać blogów. Skoro je odwiedza, to znaczy, że zauważa pewne braki w swojej wiedzy i postanawia je uzupełnić. Nawet jeśli motorem do działania jest tylko chęć podjęcia optymalnej decyzji zakupowej, to już samo to wystarcza, żeby w poszukiwaniu rzetelnych informacji taką osobę wspierać. Celowe zaniżanie poziomu tekstu na przykład przez stosowanie metafor albo zbyt dużej liczby porównań sprawia, że całość nabiera zbyt protekcjonalnego tonu i klient, nawet jeśli mógłby się czegoś dowiedzieć, przerywa lekturę, ponieważ czuje, że tekst obraża jego inteligencję. Tego więc robić nie należy. Pojawia się jednak problem: jak wytłumaczyć bardzo złożone zagadnienia komuś, komu brakuje podstawowej wiedzy w danej dziedzinie?

Blog to nie jest jeden wpis

Przede wszystkim warto sobie uświadomić rzecz, która powinna być oczywista, ale wcale taka nie jest: osoba szukająca informacji raczej nie liczy na to, że przeczyta jeden artykuł na blogu firmowym i już zdobędzie całą niezbędną wiedzę. Taki czytelnik jest przygotowany na dłuższą sesję czytania, więc absolutnie nie ma żadnego powodu, by próbować w jednym tekście zmieścić wszystkie informacje.

Blog firmowy to często kilkadziesiąt albo i kilkaset wpisów. Nawet gdyby było ich kilka tysięcy, to i tak nie odpowiedzą na wszystkie wątpliwości, szczególnie że osoba niebędąca ekspertem ma prawo do zadawania „głupich” pytań, czyli takich, na które odpowiedź jest oczywista dla znawcy tematu, ale nie będzie wcale oczywista dla kogoś z zewnątrz.

Lepiej mieć dobrze za pieniądze niż zepsuć za darmo
Jeśli masz chęć rozbudować blog firmowy, odezwij się do mnie. Przygotuję wspólnie z Tobą plan całej serii artykułów, które będą wprowadzały czytelnika na taki poziom wiedzy, który wystarczy, by zrozumiał, że najlepiej będzie kupować właśnie u Ciebie.

Zgoda – są sytuacje, w których wystarczy naprawdę krótki tekst, ale częściej potrzebna będzie dłuższa wypowiedź albo cykl artykułów.

Nie każdy chce znać szczegóły

Trzeba też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: nie każdy potencjalny klient do podjęcia decyzji zakupowej potrzebuje takiego samego poziomu wiedzy. Niektórym wystarcza znajomość cenników, inni wczytują się w opinie techniczne, jeszcze inni szukają danych o procesach produkcyjnych. Są też klienci, którzy, wybierając produkt, kierują się nie jego cechami, ale wizerunkiem, wiarygodnością lub doświadczeniem producenta czy dystrybutora. I z tego warto sobie zdać sprawę, ponieważ blogi firmowe często są skupione tylko na jednym zagadnieniu. Najlepsze wpisy blogowe to te, które pozwalają klientowi zdobyć raczej ogólną wiedzę, ale w szerokim zakresie.

Jeśli więc będzie szukał okien, to zainteresuje się nie tylko wytrzymałością stolarki z PCV, ale też charakterystyką okien drewnianych, czasem realizacji zamówień oraz usługą montażu. Zawężając tematykę blogu firmowego można bardzo specyficznie targetować swój przekaz, ale zdecydowanie częściej zupełnie mimowolnie odcina się zasięg do sporego grona osób potencjalnie zainteresowanych danym produktem lub usługą.

Ekspert ma rację częściej

Obniżanie poziomu merytorycznego artykułów na blogi firmowe wiąże się bardzo często ze spłyceniem ich formy. I nie jest to tylko problem językowy. Takie działanie może dość poważnie wpłynąć na reputację firmy. Posługując się infantylnymi porównaniami, średnio trafnymi metaforami i unikając profesjonalnej terminologii, psuje się opinię o firmie. Potencjalny klient, nawet niebędący ekspertem, spodziewa się jednak, że przedstawienie skomplikowanych zagadnień będzie wymagało nieco trudniejszego języka. Takie bezgraniczne spłycanie wartości tekstu sprawia, że łatwo można utracić wizerunek eksperta i całą zawodową wiarygodność.

Oczywiście – warto pomijać zbędne pojęcia techniczne, a niektóre z nich wyjaśniać, żeby ustalić definicję, ale w najlepszym wpisie na blog firmowy trzeba znaleźć złoty środek. Powód jest jeden: jeśli uda się zbudować opinię eksperta, od razu zdobędzie się też dodatkowe punkty wiarygodności. Będąc ekspertem, zaczyna się wyznaczać trendy, zamiast tylko za nimi podążać. Ekspertów chętniej się czyta, chętniej się im zadaje pytania, łatwiej jest im zaufać i w końcu to od nich się często kupuje.

Podsumowanie

Tak samo, jak nie warto bez końca komplikować wpisów, tak samo nie wolno ich bezgranicznie spłycać. Pomijając już czysto praktyczną kwestię, a mianowicie duże trudności z napisaniem dobrego tekstu, jeśli zupełnie omija się profesjonalne terminy, to jeszcze można łatwo w ten sposób zniszczyć ekspercki wizerunek, a tym samym na własne życzenie przegrać w wyścigu konkurencyjnym.

Grafika wpisu: Business vector created by freepik – www.freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.