Produktywność: zrozumieć przeszkody

Produktywność: zrozumieć przeszkody

Autorzy przeróżnych serwisów chętnie podpowiedzą ci, co zrobić, żeby osiągnąć szczyt produktywności. Mają setkę patentów, które jednak nie są bez wad. Uważam, że niektóre są szczególnie nietrafione w przypadku ludzi zajmujących się marketingiem i dlatego chcę zakwestionować pięć naczelnych mitów, na których wyrastają poradniki dotyczące kontroli prokrastynacji.

Natychmiastowa nagroda

Czy na pewno zaglądasz na Facebooka, ponieważ otrzymujesz za to mnóstwo łapek w górę? Na to wskazuje spora liczba badań naukowych, ale wszystkie one mają zwykle ten sam problem: polegają na analizie zachowań osób aktywnie korzystających z portalu. A co z tymi, którzy nie mają żadnych znajomych dodanych w serwisie, nie uczestniczą w dyskusjach i po prostu scrollują i scrollują bez końca? To raz. Dwa: świadomość zagrożeń, jakie wynikają z intensywnego używania FB, powinna zdecydowaną większość osób już zmusić do zastanowienia się nad swoim zachowaniem. Mam więc poważne wątpliwości co do definicji natychmiastowej nagrody. Jakiś powód zaglądania na portale społecznościowe musi być, ale wydaje mi się, że sama koncepcja szybkiej nagrody nie tłumaczy wszystkiego.

To ma znaczenie – jeśli bowiem zrezygnujesz z mediów społecznościowych, to niekoniecznie zaraz zajmiesz się pracą nad sukcesem swojej firmy, co też byłoby źródłem szybkiej satysfakcji. Może to nie zadowolenie jest tym, czego szukasz na Facebooku?

Telefon zawsze pod ręką

Odkąd urwałem jakiś kabel przy komputerze, straciłem sieć bezprzewodową, a że pracuję na internecie mobilnym, telefon mam zawsze około metra od siebie – na tyle pozwala kabel. Kiedy gdzieś wychodzę, mam go w kieszeni, ale nie czuję presji, by co pięć minut patrzeć na wyświetlacz. Owszem, zgadzam się z tym, że każdy z nas w zasadzie przez większość dnia ma telefon metr czy dwa od siebie. To samo w sobie nie jest problemem. To nie telefon ma magiczną siłę przyciągania. To ręce za często po niego sięgają, nawet jeśli nie ma to kompletnie żadnego uzasadnienia. Przerzucenie winy na telefon jest w tym przypadku nietrafionym pomysłem.

Połączenia trzeba odbierać, SMS-y warto czasem odczytać, ale problemem jest to, że sami nie chcemy odciąć się od wszystkich innych funkcji telefonu. Problem nie leży w tym urządzeniu, leży w użytkowniku i próby kontroli telefonu nie są rozwiązaniem. Rozwiązujesz nie ten problem!

Stymulujący kontakt

Mówi się, że kontakt z innymi nas ubogaca (nie, nie kulturowo, nie o to chodzi). To jest prawdą. Jest też prawdą, że telefony i komputery kontakt ułatwiają. Ale wyciąganie jakiegokolwiek dalej idącego wniosku jest nieuprawnione. Nie stajemy się bogatsi od obcowania z protezą drugiej osoby, z jej imitacją czy cyfrową tożsamością. Przesiadywanie na forach internetowych i przy facebookowych ścianach absolutnie w zakresie bogactwa duchowego nie stanowi odpowiednika osobistego kontaktu. Absolutnie nic nie upoważnia takiego wniosku.

Dbając o produktywność, należy zrobić jedną z dwóch rzeczy (zaraz po odłożeniu telefonu i przyznaniu mu tylko takiego priorytetu, na jaki faktycznie zasługuje) – albo skupić się na sobie, bo wewnątrz też jest co eksplorować, albo poświęcić czas i energię na spotkania na żywo.

Blokowanie powiadomień

Jestem zaskoczony, z jaką niezmąconą pewnością guru produktywności sugerują, że wyłączenie wszystkich powiadomień podniesie produktywność. Przecież to się nie trzyma kupy (zwłaszcza kupy). Owszem – z pewnością nie każde powiadomienie jest ważne, ale ja chcę (i poniekąd jestem nawet prawnie zobligowany wobec moich klientów) do natychmiastowego instalowania łatek bezpieczeństwa dla programów komputerowych. Czuję się zobligowany do odczytania wiadomości od klienta, przyjaciela i członka rodziny. A poza wszystkim… Nie ma znaczenia, ile powiadomień zablokujesz. W końcu chociaż jedno przedrze się przez blokadę i cały efekt psu na budę.

Znów – zwalczasz nie ten problem. Kłopotliwe nie są powiadomienia, tylko ich sprawdzanie. Racjonalizacja ilości czynników, które mogą przerwać skuteczną pracę, jest potrzebna, ale wiara w to, że po zablokowaniu setki powiadomień nagle można stać się mistrzem pracy, jest po prostu niedorzeczna.

Podsumowanie

Produktywności nie osiąga się przez kontrolowanie warunków zewnętrznych. Produktywność wynika z pracy. O ile oczywiście tworzenie otoczenia, które pracy sprzyja, jest ważne i może pomóc, skupienie się na wyciszaniu telefonów, wyznaczeniu godzin odbierania maili czy reglamentowaniu czasu dla bliskich jest nie dość, że nietrafione, to jeszcze może mieć przykre skutki uboczne. Jeśli miałbym udzielić jednej rady dotyczącej budowania produktywności, to zdecydowanie byłoby to zachęcanie do skupienia się na sobie i swoich reakcjach, a nie na tym, co te reakcje wywołuje. Masz telefon z powiadomieniami? Super. Możesz je wyciszyć, ale zdecydowanie lepiej byłoby wypracować sobie system takiego sprawdzania powiadomień, żeby nie przeszkadzało to w pracy. Korzystasz z Facebooka? Też dobrze. Ale rób tam to, co masz do zrobienia i nie skupiaj się na treściach podawanych przez serwis bardziej niż na kontroli zachowania.

Podsumowanie dla marketingowców

Ludzie pracujący z klientami – właściwie nie tylko specjaliści od marketingu, ale oni w sposób szczególny – nie mogą sobie pozwolić na odcięcie internetu, wyłączenie telefonu i ignorowanie oznak tego, że ktoś szuka kontaktu. Zbyt łatwo można wtedy wypaść z obiegu. Zamiast tego lepiej jest kontrolować swoje zwyczaje i pracować, wykorzystując wszystkie dostępne narzędzia, jednak cały czas zachowując świadomość, że na nic nie należy poświęcać więcej uwagi, niż to konieczne. Sprawdź powiadomienia, zaplanuj związane z nimi działanie albo zadziałaj od razu i wróć do przerwanego zajęcia. To naprawdę łatwiejsze, niż się wielu osobom wydaje. Nie pojedyncze powiadomienie jest złe, tylko to, że odebrawszy jedno, sprawdzasz od razu pięć innych źródeł, bo może tam też coś się wydarzyło.

Grafika wpisu: Background vector created by lexamer – www.freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.