Niezawodne sposoby na zawalenie pisania i nie tylko

Niezawodne sposoby na zawalenie pisania i nie tylko

Wiele się mówi o tym, jak robić dużo i dobrze. Sam też parę razy zabrałem głos w tej sprawie, ale może trzeba zrobić coś innego? Oto dziesięć sprawdzonych sposobów, które pomogą ci pogrążyć absolutnie każdy projekt w absolutnie każdej dziedzinie.

1 Więcej planuj, mniej rób

Żyjemy w epoce kultu planowania. W zasadzie do planowania właśnie ogranicza się zdecydowana większość poradników, które mają rzekomo mówić o tzw. produktywności. Właściwie nie ma znaczenia, co robisz, ale plan to 90% sukcesu, a jeśli się przyłożysz, to 99%. Oczywiście – trudno osiągnąć sukces tak o, zupełnie spontanicznie, ale na każdej drodze jest już taki punkt, za którym nie ma sensu wracać myślami do planu. Jeśli wszystko działa, to nie ma żadnego uzasadnienia, żeby poświęcać choćby minutę na przemyślenie planu po raz n-ty. Każda chwila, którą poświęcasz na planowanie, to chwila, w której nie pracujesz. Nawet jeśli planujesz pracę. Plan pozostaje planem, praca – pracą.

2 Multitaskuj

Nawet nie wiem, czy to ma jakąś sensowną polską odmianę, chyba nie. Ale nieważne. Grunt, że możesz utopić każdy projekt, jeśli skupisz się równocześnie na trzech innych. Przyznaję – na świecie jest tyle atrakcji, że trudno skupić się na jednej w danej chwili. Ale udając, że umiesz skupić się na trzech rzeczach jednocześnie, tak naprawdę nie skupiasz się na żadnej. Nie ma znaczenia, co będą mówili dawni piewcy multitaskingu: ludzki mózg po prostu nie jest w stanie robić wielu rzeczy jednocześnie. Nie i już. Koniec dyskusji.

3 Uruchamiaj autopilota

Są czynności, które można, a nawet należy robić automatycznie. Poświęcanie nadmiernej uwagi prostym czynnościom, na których nie ma po co się skupiać, jest złe, ale jeszcze gorsze jest próbowanie przelotu na autopilocie przez bramki najpoważniejszych projektów. To po trosze nawiązuje do pierwszego punktu na liście. Bo nadmiar planowania jest z całą pewnością zły, ale kiedy planowanie zastąpisz rutynowym odklepywaniem tych samych czynności, to raczej daleko nie zajedziesz. Dobrze zaprogramowany autopilot czasem pomaga (na przykład w przebrnięciu przez etap poszukiwania słów kluczowych do tekstów), ale zawsze, w każdym przypadku, większość sukcesu będzie wynikała z działań, które trzeba zaplanować i wykonać celowo, a nie mimochodem.

4 Pracuj szybciej

Tu chyba nie ma się nad czym rozwodzić? Jeśli chcesz, żeby w gotowym projekcie było pełno błędów, to po prostu przyspiesz. Powolna praca jest dla frajerów, geniusze w zasadzie funkcjonują poza czasem. Kiedy reszta powoli wynajduje koło, ci najlepsi już dawno mają napęd warp i nie muszą zwracać uwagi na nic poza tarczą zegara. Przypominam jednak, że warp też czasem wyprowadzał w pole, a w naszych realiach będzie wielokrotnie bardziej zawodny.

5 Zrezygnuj z przerw

Był kiedyś jakiś mięczak, który zasugerował, że warto zrobić kwadrans przerwy po godzinie, godzinę przerwy po czterech godzinach pracy, dzień przerwy po trzech dniach pracy i tak dalej. Faktycznie musiał to być mięczak nad mięczaki. Prawdziwy twardziel, rasowy zabójca projektów, nie robi przerw. I gdyby mi się chciało (a mi się nie chce, zresztą zgodnie z punktem 4. muszę pracować szybciej), mógłbym tu podać wyniki badań naukowych, które dowodzą, jak bardzo skrócenie przerw i zmniejszenie ich ilości wpływa na obniżenie wydajności. Ale na pewno znajdziesz sam, prawda?

6 Zapchaj plan

Kiedy już wrzucisz szósty bieg i wykreślisz wszystkie przerwy, to w plan dnia zmieścisz jeszcze jeden albo dwa dodatkowe projekciki. Naprawdę warto! Pomyśl tylko, jak wszyscy będą cię podziwiać, kiedy w tym czasie, co oni pogrążą trzy projekty, ty bezpowrotnie zaprzepaścisz szanse aż na pięciu frontach. Ciekawe, czy jest jakaś nagroda, którą przyznaje się za podobne osiągnięcia. Jeśli jednak nie masz czym zapychać planu, zawsze możesz poszukać bezużytecznego szkolenia albo na ochotnika zgłosić się na jakieś spotkanie.

7 Porzuć ćwiczenia

Rasowy copywriter składa się w 60 (mężczyzna) i 45 czy 50% (kobieta) z wody, jakiegoś tam tłuszczu, ocieka wspaniałością, ale nie powinien mieć mięśni. A fe! Nie wiem, czy masz tę świadomość, ale aktywność fizyczna – przynajmniej godzina szybkiego marszu dziennie – pozwala rozwijać się komórkom nerwowym, poprawia krążenie, natlenowanie krwi, oczyszcza umysł i – czego się nie da tak łatwo zmierzyć – zwiększa kreatywność. A zatem porzucając ćwiczenia, możesz bez najmniejszego wysiłku utopić jakiś jeden albo dwa projekty w tygodniu.

8 Nie śpij

Sen to tylko osiem godzin zmarnowanego planu dnia. Gdyby tylko udało się z niego zrezygnować… Wiesz co? Wiele osób próbuje, robią to zresztą bez żadnego przymusu. Rozumiem pejcze i szpicruty w sytuacji wiadomej, ale nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ktokolwiek czerpie chorą radość z tego, że może pochwalić się skończeniem pracy o trzeciej. Chociaż właściwie… Nie powinienem się tego czepiać, bo gdyby wszyscy spali tak, jak należy i nie zarywali nocek, to pewnie niewiele bym zarobił na korektach, a tak przynajmniej kasa się zgadza.

9 Jedz byle co

Skoro copywriter nie musi mieć mięśni, to w zasadzie może się też odżywiać na odczepnego. Tu coś zamówić, to w ogóle zrezygnować z posiłku, a raz na tydzień zrobić szpanerskie smoothie (które się zepsuje – zobacz punkt 6.). Pisząc, przelewasz na papier/ klawiaturę kawałek siebie. Jesteś tym, co jesz. Relacja jest przechodnia, ergo jedząc gówno, gówno też napiszesz (w tej wulgarności pominę środkowy poziom relacji). Brzmiało to brutalnie i zdecydowanie było poniżej poziomu estetycznego tekstów, które piszę, ale co mogę zrobić: prawda jest taka, że żadne inne słowo nie opisuje z wystarczającą dokładnością standardowej diety przeciętnego copywritera.

10 Odsuń się od ludzi

I tu pewnie nie jestem najlepszym przykładem, bo znajomych mógłbym policzyć na palcach jednej ręki i to nawet po paru latach pracy w tartaku. Ale gdybym właśnie tam pracował, to za każdego ze znajomych podłożyłbym pod pilarkę rękę w łokciu albo i barku. Zdrowe relacje z otoczeniem są ważne, więc jeśli chcesz położyć jakiś projekt szybciej, to zamknij się na miesiąc w pokoju, wyłącz telefon i Facebooka, na wypadek jakby jednak ktoś próbował obejść twoje zamknięcie.

Nic szczególnego, prawda?

Wiesz, co jest najlepsze? Że do tych punktów musiałem na siłę dodać parę zdań, żeby choć trochę nawiązywały one do zawodu copywritera. Raz wyszło to lepiej, raz gorzej, ale faktem jest, że to wszystko bardzo uniwersalne rady. Właściwie to trzymając się ich, nie tylko położysz wszystkie zawodowe projekty, ale zrobisz ze swojego życia smętną, szarą, bezsmakową papkę, której nie będzie chciała pochłonąć nawet najpełniejsza z osobliwości we wnętrzu czarnych dziur. A zatem – do dzieła, bo oto jest wyzwanie godne prawdziwego mistrza!

Powiązane wpisy

Robert Wąsik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.