Nie było żadnych Żołnierzy Wyklętych. Precyzja copywritera

Nie było żadnych Żołnierzy Wyklętych. Precyzja copywritera

Na środę w ramach krótkich inspiracji mam do poczytania coś, co zdecydowanie nie mieści się w definicji copywritingu, ale tylko pozornie. Będzie gra na emocjach, będzie błąd językowy i będzie odrobina reklamy. Jednym słowem – o Żołnierzach Wyklętych.

Wyklęty czy nie

Musiałbym zacząć od notki, że ten wpis nie ma nikogo urazić, o czym dowiesz się, jeśli dobrniesz do końca. A przykład nasunął mi się sam. Z początku pomyślałem sobie, że może zbyt poważny, żeby go wykorzystać, ale właściwie czym ryzykuję? Niczym, tym bardziej że pójdę w dobrą stronę.

Stwierdzam bowiem z całą mocą, że nazywanie Żołnierzy Niezłomnych „wyklętymi” jest nietaktem, a chyba nawet zwyczajnym świństwem. I zaraz to udowodnię.

Dlaczego „Niezłomni”, a nie „Wyklęci”?

Sama idea nazywania Żołnierzy Niezłomnych właśnie niezłomnymi nowa nie jest, ale się nie przyjęła, choć nie wiem dlaczego. Przyjął się za to przymiotnik „wyklęci”, którego nie należy w tym kontekście używać z co najmniej dwóch powodów.

  • Jest to słowo nacechowane negatywnie. Do tego chyba nikogo nie muszą przekonywać. I gdzieś w sformułowaniu „Żołnierze Wyklęci” jest wewnętrzna sprzeczność, ponieważ mówimy o ludziach, którzy poświęcili wszystko, z życiem włącznie i nawet jeśli wielu z nich można to i owo zarzucić, to nikt nie ma wątpliwości, że w historii kraju zapisali się tak pozytywnie, jak to tylko możliwe. Całość wprawdzie nie jest jeszcze oczywistym oksymoronem, ale łączenie ludzi wspaniałych z przymiotnikiem tak koszmarnie negatywnym jest nie na miejscu – językowa nieelegancja.

  • Po drugie – dla mnie ważniejsze – nazywanie ich „wyklętymi” odwraca uwagę od żołnierzy. Bo owszem, mówimy o nich, ale użycie słowa „wyklęty:” od razu nakazuje przenieść uwagę na tych, którzy ich „wyklinali”. I kończy się na tym, że zamiast skupiać się na bohaterach, skupiamy się na zdrajcach. Czyli na tych, o których dobrze byłoby pamiętać, ale już na pewno nie opowiadać wszem wobec (przy okazji – tu nie ma błędu. Nie ma czegoś takiego jak „wszem i wobec”, ponieważ związek ten jest formą określenia „wszystkim obecnym”, a „wszystkim i obecnym” byłoby błędne).

Gdybyśmy mówili o Żołnierzach Niezłomnych, to właśnie oni skupialiby na sobie całą uwagę: walczyli POMIMO sprzeciwu, POMIMO prześladowań. Kto walczył? Oni. Ani słowa o ich przeciwnikach, co byłoby pięknym gestem, ponieważ pomijalibyśmy w ten sposób ludzi małych, egoistów i zdrajców. Mówiąc o wyklętych, szybko przechodzimy w narrację, w której więcej uwagi poświęca się złemu niż dobremu.

Jaka z tego nauczka?

Jest kilka:

  1. Nie mów „Żołnierze Wyklęci”, tylko „Niezłomni”. Podkreślaj to, co dobre.

A bardziej pośrednio – korzystając z nauki, jaką dla tematów małych można wyciągnąć z tematu wielkiego:

  1. zawsze, pisząc, pamiętaj o tym, że aby odwrócić uwagę, wystarczy jedno słowo, w dodatku takie, które jest użyte zgodnie z zasadami, a czasem nawet zgodnie z prawdą;

  2. pamiętaj, że ta sama sytuacja opisana na dwa różne sposoby, może wybrzmieć zupełnie inaczej. Jako autor zawsze wiesz więcej, niż będzie wiedział czytelnik. Używaj precyzyjnego języka, który pozwoli wyrazić myśli;

  3. a tak naprawdę to nie pisz sam, jeśli nie jesteś pewien, że zrobisz to dobrze. Albo oddaj tę przyjemność mi, albo napisz i wyślij do korekty. Kosztuje? Być może – ale warto.

A zupełnie na marginesie – Żołnierze Wyklęci to niejedyna językowa naleciałość po poprzednim ustroju. Jednym z największych sukcesów socjalizmu było wmówienie jakimś 30 milionom katolików (a pewnie więcej, bo to się parę pokoleń zmieściło), że mamy jakieś dziwne święto zmarłych. Nie, nie mamy. I nie mieliśmy nigdy. Mamy Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Mało tego – dniem właściwym do wizyty na cmentarzu jest ten drugi, 2.11., a nie Święto Wszystkich Świętych. Ale to tylko tak na marginesie – bo drażni mnie to tak samo, jak wyklinanie niezłomnych. Precyzja!


Grafika: Ribbon vector created by Aranjuezmedina – Freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.