Wpadł mi ostatnio w ręce artykuł autorstwa Benjamina P. Hardy’ego, w którym autor dołączył do chóru nawołujących o poranne wstawanie w celu lepszego wykorzystania dnia pracy. Ponieważ wielu z Was, piszących, może codziennie stykać się z podobnymi opiniami, chcę w tej chwili zabrać głos, bo być może Wy też coś pominęliście.

  • Fakt: kraje takie jak Luksemburg mają wyższy PKB niż kraje o dłuższym tygodniu pracy. Jednak prawdą też jest, że korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego. Być może więc jedno jest następstwem drugiego, a być może nie. Tego nikt do tej pory nie udowodnił, a sam fakt, że hipoteza jest prawdopodobna, nie czyni jej prawdziwą.

  • Dobrze, że autor zaznaczył, że nie każdy może sobie pozwolić na poranne wstawanie do pracy. Szkoda, że od razu wprowadził zastrzeżenia, które mają najwyraźniej jednak do tego nakłaniać.

  • To prawda, że istnieją biorytmy, ale nie takie, jak można sobie w sieci wyliczyć, ale indywidualne dla każdej osoby i nie zawsze równie wyraźnie zaznaczone, więc również w ujęciu dobowym każdy ma swoje lepsze i gorsze chwile. Statystycznie.

  • Absolutnie nie jest prawdą, że dziś znikają zawody rzemieślnicze. Copywriter też jest rzemieślnikiem, bo trzymają go określone wymogi dotyczące objętości tworzonych tekstów. Do tej pory spotkałem tylko jedną grupę zawodową, w której można sobie bezkarnie ciąć ilość pracy – niestety byli to pracownicy naukowi, którzy faktycznie mogli (choć nie musieli) pisać z doskoku, za nic mając wymogi ilościowe. Zgoda – jakość przede wszystkim, ale ilość też jest ważnym parametrem. Więc nieprawda, że nagle wszyscy możemy odrzucić stary sposób liczenia efektywności.

Na deser zostawiłem sobie uwagę cokolwiek nieprofesjonalną, bo prywatną: jaki jest sens wstawania przed świtem i wyglądania jak palant z termicznym kubkiem wysokoproteinowego, hipsterskiego koktajlu, jeśli w tym samym czasie można rozkoszować się wschodem słońca przy kieliszku wina albo smacznym śniadaniem z rodziną? Zupełnie na marginesie mogę polecić tutaj znacznie rozsądniejszą lekturę, czyli „Prawdziwe Życie” (Ferenc Máté).

Autorzy i copywriterzy – nie wskakujcie sami w żaden nowy kierat, który wcale nie jest ani lżejszy, ani sensowniejszy od poprzedniego! Próba narzucenia sposobu pracy zawsze prowadzi do strat, których później nadrobić się nie da. Każdy ma własny styl i stosowanie się do podobnych poradników może najwyżej zaszkodzić, przynajmniej jeśli już macie jakieś pojęcie o tym, co Wam służy, a co nie.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.