Metryka koloru: pilot

Metryka koloru: pilot

Sporą popularnością na moim blogu cieszyła się z nie do końca dla mnie jasnych przyczyn seria „alfabet copywritera”. Kiedy nad nią pracowałem, chciałem pokazać, że w pracy autora tekstów reklamowych jest sporo niuansów, które sprawiają, że nie jest to czcze głaskanie klawiatury. Wtedy też moim celem nie było przekazanie konkretnej wiedzy praktycznej, a raczej podzielenie się okularami, przez które w pracy oglądam świat. Teraz czas na coś bardziej rozwijającego.

Wszystkie wpisy w serii dostępne są tutaj

Nie samym słowem żyje człowiek

Zawsze będę się zapierał wszystkimi kończynami, kiedy ktoś będzie mi mówił, że obraz albo film wygrają z przekazem słownym w reklamie. Nie wygrają. Jedyne, czym wygrywa reklama w formie klipu, to powtarzalność. Przyznaj zresztą: trzydziestosekundowy spot możesz obejrzeć parę razy w ciągu dnia, tekstu, który ma 10 tysięcy znaków, nie przeczytasz pewnie nawet trzy razy, jeśli ktoś nie będzie stał nad tobą z batem. Powtarzalnością więc nie wygram. To jednak nie znaczy, że jako copywriter nie mogę korzystać z pewnych trików, które wydawałyby się zastrzeżone dla reklamy wizualnej.

Kolor jest potężną bronią i choć z oczywistych powodów łatwiej jest go wykorzystać w reklamie telewizyjnej czy banerowej, to jednak umiejętność jego użycia w reklamie pisanej jest gigantycznym atutem. W serii „Metryka koloru” postaram się… nie, źle – przybliżę ci trochę psychologii związanej z kolorami. Opowiem o tym, jakie kolory wykorzystuje się w reklamach, dlaczego właśnie takie i dlaczego akurat w takich momentach i miejscach. Zanim jednak do tego dojdzie, to trzeba dodać kilka słów wstępu.

Jak wykorzystać kolor w tekście

Cóż, z mojej perspektywy nie będzie to zupełnie nic odkrywczego i pewnie też przyznasz, że to wszystko raczej oczywiste metody. Uporządkujmy jednak naszą wiedzę, żeby do lektury „Metryki koloru” przystąpić z tak samo ułożonymi myślami.

  1. Copywriter może – jeśli ma taką możliwość – używać kolorów na stronie internetowej. Ja akurat za bardzo tego nie lubię, więc nie wnikam w to, w jakim otoczeniu klienci wykorzystują moje teksty. Pytany, podpowiadam, ale nigdy nie sugeruję tego z własnej inicjatywy. Są jednak takie szablony, które pozwalają zdecydowanie wyolbrzymić zdjęcie widoczne stale obok tekstu i wtedy granie kolorem jest bardzo proste. U siebie też mocno to ograniczam, używając bardziej typowego szablonu, więc zasadniczo nie korzystam w pełni z możliwości tej metody.
  2. Można też użyć kolorowych akcentów w tekście. Często stosuje się tę strategię na landing page’ach, gdzie bloki tekstu przerywa się przyciskami w zdecydowanych kolorach. Ponieważ uważam tę metodę promocji ogólnie za raczej brutalną i pozbawioną przyjemnej finezji, to znów moje teksty raczej rzadko są „oprawiane” w taki sposób, choć to się zdarza. Ty oczywiście masz tę możliwość – czasem metoda tarana sprawdza się zdecydowanie lepiej niż metoda wytrycha, ale po prostu nie w przypadku produktów, w których kampanię marketingowe najczęściej się włączam. Mała podpowiedź: nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać kolorów po prostu do wyróżnienia wybranych zdań lub słów w tekście – u mnie na stronie czasem używam ramek w jednym z czterech kolorów.
  3. Moją ulubioną metodą jest subtelna gra słów. To działa zawsze, ale można z tej techniki skorzystać pod warunkiem, że ma się dość miejsca. O co chodzi? O to, żeby pisać w normalny sposób, z normalnym wykorzystaniem grafik, bez dodatkowych wyróżnień i po prostu używać w pewnych miejscach albo wprost nazw kolorów, albo jakichś do nich nawiązań. W opisach na stronę gabinetów medycznych opisywałem „sterylną przestrzeń” (i przed oczami masz biały gabinet), w przypadku mebli do luksusowych biur słów „prestiż”, „powaga” (i już: ciemny brąz albo czerń), a w przypadku dość abstrakcyjnych reklam suplementów diety dla sportowców sporo pisałem o „sile”, „energii” i „świeżości” (proszę bardzo: żółty, czerwony, niebieski, zielony…).

Co będzie w serii?

Na razie nie mam jeszcze pewności, ile kolorów omówię w metryczkach. Zawsze jednak podam parę ciekawostek, ale przede wszystkim opiszę skojarzenia i przejdę do zastosowań: w jakich reklamach kolor taki a taki ma sens, a w jakich będzie raczej odstraszał. Publikację kolejnych wpisów planuję na wtorki, a zatem… pozostaje ci tylko czekać.

Wszystkie wpisy w serii dostępne są tutaj

Grafika wpisu:Background vector created by freepik – www.freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.