Metryka koloru: czerwony

Metryka koloru: czerwony

Nie ma takiej opcji, żeby pominąć kolor czerwony, kiedy mówi się o psychologii kolorów. Nie tylko jest to jedna z najczęściej stosowanych w marketingu barw, ale też bardzo często faktycznie pozwala osiągać olbrzymią skuteczność. To oczywiście nie bierze się znikąd. Rozmawiając od czerwieni w marketingu, trzeba jednak zajrzeć do najbardziej prymitywnych części ludzkiego mózgu.

Pozostałe części serii

Garść ciekawostek

  • Kolor czerwony, jak dowiedziono w badaniach naukowych, zwiększa poziom agresji. Nie zakładam, żeby na tyle, aby ktoś na widok czerwonej etykiety zaczynał bić się o konkretny produkt, ale coś jest na rzeczy.
  • Skuteczność czerwieni wynika z prymitywnego instynktu. Kolor ten podświadomie kojarzy się z atrakcyjnością, choć prowadzi do tego nieco żenujący szlak ewolucyjny. Atrakcyjność u przodków ludzi prawdopodobnie wyrażała się dobrze ukrwionymi, ergo czerwonymi, pośladkami. A dziś przekłada się na atrakcyjność czerwonych ust i sukienek… Cóż, ewolucji nie oszukasz.
  • Ewolucyjnie jesteśmy przystosowani do wyłapywania czerwonych bodźców z otoczenia. No bo to albo chce cię zabić, skoro jest czerwone, albo się rozmnożyć. W obu przypadkach warto wiedzieć.

Gdzie używać w reklamie, a gdzie nie?

Kolor czerwony generalnie nie powinien być stosowany jako tło, ponieważ wtedy bardzo skutecznie tłumi przekaz. Ponieważ wyraźnie pobudza, doskonale sprawdza się jako akcent przyciągający uwagę. Od czerwonego reklamę się zaczyna lub na nim się ją kończy. Kolor ten służy – w każdej branży – do pokreślenia głównego przekazu. Na czerwonym tle drukuje się informacje o wyprzedażach albo wybrane etykiety cenowe. Co ważne – czerwony powinien być raczej kolorem tła, a nie samego przekazu, ponieważ ludzki mózg, dostrzegając czerwień, odbiera raczej tylko sygnał przyciągający uwagę, ale już nie sam komunikat (pisałem wyżej, że coś czerwonego albo się chce rozmnażać, albo cię zeżreć. I mózg na czerwony kolor zwróci uwagę, ale już odróżnienie drapieżnika od drapieżnego partnera seksualnego wymaga zaangażowania świadomości na głębszym poziomie).

Moim zdaniem czerwień, szczególnie nieskontrastowana inną barwą, jest kiepskim kolorem przy projektowaniu logo. Znów – zwraca uwagę, ale nie skupia jej na przekazie. Logo łatwo jest zauważyć, ale trudniej zapamiętać. Jako jeden z kolorów logotypu jest już do przełknięcia, szczególnie jeśli będzie to nieco delikatniejsza czerwień, która tak nie kłuje w oczy.

Czerwone emocje

Nie przez przypadek kilka razy wspomniałem w tekście o skojarzeniach czerwieni z fizyczną podnietą. Tak właśnie jest i to dziś najczęściej eksploatowane odczucie. Generalnie jednak kolor czerwony odpowiada za pobudzenie – na krótko, ale jednak. Wywołując poczucie zagrożenia, szczególnie dobrze sprawdza się w sklepach – czerwone sygnały pobudzają chęć nieprzemyślanych zakupów, niszcząc wszelki stoicyzm potencjalnych klientów.

W trochę bardziej subtelnym wydaniu czerwień jest w naszym kręgu kulturowym symbolem miłości. Z drugiej strony, gdyby kogoś poprosić o pokolorowanie nienawiści, to pewnie też byłaby ona cynobrowa. Również w naszym kontekście kulturowym czerwień jest barwą luksusu – dawniej barwnik czerwony zarezerwowany był dla wyższych dostojników. Jednak wszystkie te emocje warunkowane w jakiś sposób kulturowo są mniej wyraźne niż podświadome pobudzanie do działania. Między innymi dlatego posługiwanie się w reklamie tak silnym i wieloznacznym kolorem wymaga naprawdę dużej praktyki.

Pozostałe części serii


Grafika wpisu: Background vector created by freepik – www.freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.