Nie będę powtarzał cennika, bo jeśli chcesz, możesz tam zajrzeć. Chciałbym jednak wytłumaczyć kilka spraw związanych z wyceną tekstów nie tylko u mnie, ale absolutnie u każdego copywritera, bo często ze strony klientów spotykamy się z murem niezrozumienia.

Nie płacę za puste miejsce

Szkoda, że nie mogę napisać, że ta historia przydarzyła się mi, tylko kolegom po fachu, ale taki tekst i tak zasługuje na nagrodę Złotego Janusza Byznesu. Otrzymawszy od copywritera informację, że tysiąc znaków ze spacjami kosztuje 20 złotych, klient odpisał, że „nie będzie płacił za spacje, bo co to za pomysł, żeby płacić za puste miejsce”.

Uprzejmie więc informuję, że drogi postępowania są w tym przypadku liczne:

  • podziękowanie za współpracę, ponieważ taka postawa wróży niemałe problemy z uzyskaniem zapłaty;

  • odpowiednie przeliczenie stawki z uwzględnieniem faktu, że przeciętne polskie słowo liczy sobie 6 znaków, czyli bez spacji jest warte nieco więcej;

  • wytłumaczenie klientowi, że kiedy kupuje litr wody, to naprawdę kupił jej góra 10 mililitrów, ponieważ każdy atom składa się w 99% z pustej przestrzeni, a to optymistyczne założenie i tak pomija fakt, że atomy nie przylegają do siebie swoimi pustkami;

  • wysłanie klientowi całego tekstu bez spacji, zupełnie. O,wtedybyłbynapisanytakiklientmógłbyniepłacićzaspację!

Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że jest to po prostu pewna jednostka rozliczeniowa. Za węgiel płaci się za tonę, za pszenicę za kwintal, za cukier za kilogram, za tłumaczenia za stronę znormalizowaną, a u copywritera najczęściej za 1000 znaków ze spacjami.

Po prostu trzeba ustalić jakąś jednostkę. Czasem i na moich faktura jako jednostka pojawia się „komplet”, ale to dotyczy głównie zleceń, których z jakiegoś powodu nie wyceniam najpopularniejszym sposobem. Generalnie jednak i w takich przypadkach przy planowaniu cen przeliczam sobie wszystko na znaki i godziny, ponieważ tekst SKŁADA się ze znaków, a jego napisanie zajmuje CZAS mierzony w GODZINACH.

Skąd biorą się różnice w cenach między copywriterami?

Jak w przypadku wszystkich usług, często dość trudno je wycenić. Wszystko zależy od łatwości pisania (to, że komuś idzie lekko, nie znaczy, że robi to dobrze, a ten, kto pisze dobrze, nie zawsze potrzebuje wiele czasu), znajomości tematu czy wreszcie chęci copywritera.

Część z rzemieślników słowa pracuje na etatach, część podpisuje umowy o dzieło, część ma własną działalność i płaci VAT, część ma DG, ale płatnikami VAT-u nie jest, spora część pisze na czarno – nie oceniam żadnej z tych opcji, tylko stwierdzam, że w każdym przypadku różne są koszty własne. Różne są też koszty w odniesieniu do potrzeb – każdy może inaczej oceniać swoje wymagania finansowe i w związku z tym żywić się w mniejszym lub większym stopniu przyjemnością z pisania.

Skąd się biorą różnice w cenach typów tekstów

Z technicznego punktu widzenia wyróżnianie precli, tekstów zapleczowych czy treści na stronę www jest błędne, ponieważ wszystkie trzy typy są tekstami na stronę (kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się, jakie teksty jeszcze mogą się przydać – wpis pozostaje aktualny). Od razu odpuszczę sobie opisywanie precli, bo nie prowadzę laboratorium odpadów, ale prawda jest taka, że w przypadku niektórych tekstów trzeba postarać się o naprawę porywający opis, a gdzie indziej wystarczy „zaledwie” bardzo dobry lub dobry.

I jest jeszcze coś, a mianowicie prawo desperacji klienta. Nazwijmy rzecz po imieniu: jeśli chcesz napisać tekst na swoją firmową stronę www, zależy Ci na tym, żeby był idealny, ponieważ od niego zależy wprost wysokość dochodów. Artykuł sponsorowany już oczkiem w głowie nie będzie, także nie będziesz skłonny zapłacić za niego tyle samo, co za opis na stronę „o mnie”, prawda?

I nie, uprzedzając pytania, to nie jest żerowanie ani pazerność, ponieważ z tej zależności wypływa jeszcze inna. Klienci są znacznie bardziej wymagający przy tekstach, które uznają za ważniejsze. W związku z tym teksty na stronę często są zwracane do kosmetycznych poprawek albo do rozbudowania, ponieważ muszą być idealne w każdym calu. Generalnie więc napisanie tysiąca znaków (ze spacją, a jakże) tekstu na stronę zajmuje więcej czasu, niż napisanie tysiąca znaków do artykułu sponsorowanego.

Powiedzieć można wszystko

Teraz sam siebie postawię w trudnej sytuacji, bo muszę przyznać, że nie do końca znam własny cennik. Mam ustaloną stawkę minimalną, poniżej której nigdy nie piszę tekstów dla klientów, a najwyżej na giełdę, o czym może kiedy indziej. Zwykle jednak cennik i tak buduję oddzielnie. Na ogół jednak sprawdzam sobie, cóż tam wymyśliłem na stronie i trzymam się tych wycen.

Kiedy podglądałem cenniki innych copywriterów, odniosłem wrażenie, że wielu z nich dzięki nim chce tylko nadmuchać swój balonik renomy, proponując jako minimum 70 złotych/ 1000 znaków. Nie twierdzę, że wszyscy zawyżają ceny, aczkolwiek sam tyle bym nie zapłacił, ponieważ nie uważam, żeby tamte teksty były 7 razy lepsze od tych 7 razy tańszych, jakie można tu i ówdzie kupić. To jednak moje subiektywne zdanie niepoparte absolutnie żadnym dowodem i jeśli chcesz, możesz próbować.

Choć jest też coś jeszcze: gdybym wycenił tekst na 70 złotych, mógłbym dać Ci rabat 50, 60 albo i 70% i dalej wyjść na swoje. Nie wykluczam, że inni tak właśnie robią. Dowodzi to jednak tylko jednego: nie wierz do końca żadnemu cennikowi, tylko dopytaj o wycenę. U mnie też, ale to nie miał być wpis reklamowy, więc ani słowa więcej.


Grafika wpisu: Business card vector created by Macrovector – Freepik.com

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *