Parę razy na blogu przewijało się – w różnych odsłonach i aspektach – uzasadnienie konieczności dążenia do napisania idealnego tekstu. A że czynników, które składałyby się ideał, warto przyjrzeć się szczególnie przynajmniej niektórym. Tym razem będzie to długość, ponieważ wokół idealnej długości tekstu narosło tak wiele mitów, że w zasadzie walka z nimi przypomina nawet nie walkę z wiatrakami, ale grożenie im patykiem.

Dlaczego idealna długość nie istnieje?

Nie będę czekał do końca tekstu, żeby odpowiedzieć jasno na pytanie, czy w ogóle jest sens poszukiwań idealnej długości tekstu: takiego sensu bowiem nie ma, nigdy nie było i szczerze wątpię, by się pojawił. Można natomiast z mniejszym lub większym przekonaniem doszukiwać się idealnych długości w kontekście określonych potrzeb.

Inne warunki powinien spełniać tekst wzorcowo zoptymalizowany na potrzeby SEO (ale akurat dostosowanie długości nie jest tu kluczowe), a inne tekst ulotki czy zawartość strony internetowej. Wszystko dlatego, że długość tekstu może być idealna tylko i wyłącznie w kontekście jakichś szczegółowych wytycznych. Jeśli nie ma takich norm, to nie ma nawet teoretycznej możliwości oceny, czy tekst jest za krótki, za długi czy odpowiedni.

Pisanie pod SEO i długość tekstu na stronę

Pisanie tylko i wyłącznie pod SEO jest drogą donikąd. Sporą część zleceń, które dostaję od jednej z zaprzyjaźnionych agencji marketingowych, stanowią stare teksty, które trzeba wydłużyć, bo rzekomo zmieniły się wymagania SEO. Często oczywiście przy okazji uda się poprawić jakieś fragmenty, ponieważ oryginalne teksty mają już zwykle ładnych parę lat.

Sama tendencja do zmian dobrych tekstów na lepsze jest godna pochwały, a że lubię poprawiać teksty, to robię to z uśmiechem. Można bowiem zaryzykować twierdzenie, że wprowadzenie od czasu do czasu poprawek będzie dla botów znakiem, że na stronie coś się dzieje, a zmiany zwykle oznaczają poprawę (teraz to idealizm ze mnie wylazł). Umówmy się jednak – czasem zmiany długości akurat niczemu nie służą, ponieważ nie zmieniły się potrzeby i oczekiwania czytelników.

Bardzo często też nie zmieniły się wcale oczekiwania Google. Tam od zawsze jasno było mówione, że lepsze są długie teksty, ale odgórnie nie narzucano norm czy preferowanych długości, jednocześnie zwykle podkreślając, że ważna jest też różnorodność.

A dlaczego zaleca się czasem na potrzeby SEO pisanie tekstów mających 300,600 czy 1000 słów? Tylko i wyłącznie dlatego, że tak sobie wymyślił autor takiego twierdzenia. I celowo mówię „wymyślił”. Jeśli bowiem już gdzieś pojawia się odniesienie do jakichkolwiek „testów”, to i tak mają one formę dość swobodnej analizy źle przeprowadzonego doświadczenia i nie są poparte absolutnie żadną analizą statystyczną, która w tym przypadku musi się pojawiać.

Ile przeczyta czytelnik?

Autorzy wielu poradników starają się znaleźć złoty środek dotyczący długości tekstów, konstruując dość karkołomne zalecenia: napisz maksymalnie długi tekst z bardzo krótkimi akapitami, najlepiej nie dłuższymi niż 3-7 linii. Dlaczego to karkołomne? Wystarczy przyjrzeć się dokładniej.

  • Wymaganie pisania długich tekstów jest żywcem przeniesione z wydumanych założeń pozycjonerów.

  • Krótkie akapity mają rzekomo pomagać w wychwyceniu ważnych informacji, ponieważ czytelnicy, zamiast czytać, jedynie by „skanowali” wzrokiem tekst.

  • Jeśli więc ułoży się długi tekst z krótkich fragmentów, to i czytelnicy, i boty dostaną to, co lubią.

Nie.

Nie.

Nie. Nie dostaną. O ile można faktycznie zaspokoić boty wyszukiwarek, ponieważ te, jak napisałem wyżej, są nastawione na preferowanie dłuższych tekstów, o tyle już zupełne zapominanie o roli akapitu jako fragmentu dzielącego treść na poszczególne myśli, tylko utrudnia czytanie.

Co mnie boli w krótkich akapitach?

Ta koncepcja po prostu nie trzyma się kupy. Podstawowym błędem jest brak pewności co do tego, w jaki sposób czytelnicy odbierają tekst. Na pierwszy rzut oka idea skrócenia akapitu wydaje się sensowna, ponieważ można łatwo dowiedzieć się, o czym jest dany fragment treści, ale…

  • Kilka kolejnych akapitów dotyczy dokładnie tego samego, a jeśli nie, to ile wartościowej treści udało się zmieścić w pojedynczym akapicie?

  • Jeśli takich akapitów będzie, dajmy na to, siedem, to w porządku, każdy zbuduje sobie w głowie mniej więcej zarys struktury tekstu i łatwo wróci w dowolne miejsce, ale przy 20, 50 czy 100 akapitach już fizycznie nie ma takiej możliwości, chyba żeby…

  • Aby ułatwić orientację w tekście i ewentualny powrót do wcześniej czytanego fragmentu, trzeba by było użyć jakichś elementów wyróżniających, na przykład pogrubień. Logicznie jednak byłoby budować akapity rozsądnej długości i zaznaczać je – uwaga, bo to będzie naprawdę mocne – nagłówkami.

Akapit, a nie „paragraf”

Przy okazji poruszę jeszcze jedną kwestię, ale to już tak na marginesie. Praktycznie żaden tekst internetowy nie zawiera paragrafów. Określenie to jest idiotyczną i najzupełniej zbędną kalką z języka angielskiego. Tekst dzieli się na akapity, natomiast określenie „paragraf” jest klasycznie zarezerwowane do numerowanego fragmentu tekstu prawnego.

Zgoda, nawet według Słownika Języka Polskiego paragrafem można nazwać fragment tekstu, jednak tutaj pada dodatkowy warunek – fragment ten musi być numerowany. Jeśli nie jest, to jest akapitem albo po prostu fragmentem, ale na pewno nie paragrafem.

Pisać tyle, ile się wie

Tekst robi się długi (jeszcze chwila i zadowolę jego długością nawet ortodoksyjnych SEO-wców), a właściwie nie rzuciłem jeszcze żadną mało odkrywczą myślą na zakończenie. Trzeba więc to zrobić.

Otóż tekst ma odpowiednią długość, kiedy wyczerpuje myśl. A myśl, jak to myśl, ma różne wątki, czasem zawiera dygresję – generalnie wygląda dokładnie tak, jak ten tekst. Każdą część oznaczoną nagłówkiem i składającą się z paru akapitów mógłbym opublikować oddzielnie. Wtedy pozycjonerzy byliby niezadowoleni, a czytelnicy uznaliby, że mam ich za idiotów, uważając, że nie są w stanie przeczytać niecałego tysiąca słów w jednym tekście.

Gdybym jednak za chwilę zamierzał omówić idealne długości tekstów różnego typu: opisów, tekstu aukcji internetowej, wpisu blogowego, notki prasowej czy jeszcze innych, dobrze byłoby to wydzielić w oddzielny tekst, ponieważ generalnie nie jest to już TA myśl, ale inna, jej pokrewna, a w TYM tekście po prostu byłoby już zawarte za dużo informacji.

Tak oto, odkrywając Amerykę, kończę, uznając, że długość tego artykułu staje się idealna dokładnie w tym momencie.


Grafika wpisu School vector created by Vectorpocket – Freepik.com

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.