Dlaczego żołnierze i szefowie kuchni to znakomici copywriterzy?

Są takie zawody, w których można się pomylić, ale nie można nie podejmować decyzji. Zresztą niepodjęcie decyzji to również decyzja, tylko że taka, nad którą w żaden sposób nie można zapanować. A w praktyce zawodowej ani kucharz, ani żołnierz nie może sobie pozwolić na opieszałość. Planowane czekanie – tak. Taktyczny odwrót – czasami. Niepodejmowanie decyzji – nigdy. Dlatego oba te zawody znakomicie przygotowują do roli copywritera, który musi podejmować decyzję za siebie, za swojego klienta i często jeszcze za jego klientów.

To jednak nie jest jedyna cecha, która sprawia, że chętnie podszkoliłbym się w fachu żołnierskim (ale litości, nie w amatorskiej formacji paramilitarnej łysych nacjonalistów z Wojsk Obrony Terytorialnej, tylko w prawdziwym wojsku) albo w kuchni (ale na poziomie innym, niż wymaga tego ode mnie codzienność). Oto pełniejsza lista zdolności, których mógłbym się wtedy nauczyć albo raczej tych, które mógłbym doprowadzić do perfekcji:

  • umiejętność zarządzania bez podpierania się autorytetami;

  • przyjmowanie odpowiedzialności za porażki, ale oddanie sprawiedliwej chwały innym;

  • umiejętność podejmowania trafnych decyzji, kiedy jest się skrajnie niedoinformowanym;

  • docenianie wartości prawidłowego i pełnego przygotowania;

  • umiejętność wyciągania nauczek z porażek i doskonalenia wykorzystywanej metodologii;

  • umiejętność doskonałego działania pod dowolną presją.

W copywritingu, tak jak w kuchni i w wojsku, zdobywa się autorytet przez systematyczne działanie cały czas na coraz wyższym poziomie. Liczy się również komunikacja, od której często zależy wszystko – sposób jej prowadzenia i umiejętność zdobywania informacji z różnych źródeł to jest naprawdę ważna.

Tak naprawdę te kilka (bez mała dziewięć) lat, które zajęło mi doskonalenie się w fachu copywritera, nauczyło mnie już wielu z umiejętności wspomnianych wyżej. Z pokorą jednak przyznaję, że żadna nie jest wykształcona w pełni i zawsze mogłoby być lepiej. Być może więc powinienem pomyśleć i nad tym, żeby coś sobie do warsztatu dołożyć…

Tak samo bowiem jak żołnierze i kucharze, copywriterzy nigdy nie powinni przestawać się uczyć. Zresztą sam kiedyś podpisałem się pod twierdzeniem, że można iść wolno – i tak wyprzedza się wtedy tych, którzy stoją w miejscu (nawet jeśli z drogowego punktu widzenia to nie wyprzedzanie, tylko omijanie).

Powiązane wpisy

  • Czy materiał był pomocny?
  • Tak   Nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *