Dietetyka w języku. Czy istnieje rybi olej?

Dietetyka w języku. Czy istnieje rybi olej?

Jako że od czasu do czasu zdarza mi się pisać teksty o rybim oleju, musiałem się zastanowić, czy takie coś w ogóle istnieje. I… wiem, ale mi się to nie podoba.

Nie ja pierwszy o tym myślałem, bo takie pytanie od niedawna jest też opublikowane w poradni językowej. Tutaj więc wyłuszczę, co z tego warto wiedzieć. Otóż generalnie rybi olej to olej, który znajduje się w rybie. I tylko wtedy, kiedy w niej jest. A kiedy się olej z ryby pozyska, to chemicznie może i jest on identyczny (zresztą nie jest), ale językowo powinien przestać być rybi i stać się rybny. I tu niestety pojawia się pewien problem. Otóż (w tym przypadku niestety) funkcjonuje coś takiego jak kryterium uzualne, czyli sytuacja, w której słowo stosowane niewłaściwie, ale za to często, jest uznawane za właściwe. To krótka historia o tym, jak to olej rybny stał się rybim, a przy okazji (przykład, który powoduje, że gotuje się we mnie krew), trener osobowy stał się trenerem osobistym.

A tak! Bo słowo „personalny”, to we wzorcowej polszczyźnie „osobowy”. A wyrażenie: „trener osobowy”, przynajmniej do czasu powszechnej obecności robotów, jest zupełnie zbędne. Ale znów: kryterium uzualne. Więc muszę ten błąd tolerować (ale powielać nie zamierzam).

Przy okazji słów, których znaczenie często bywa tajemnicą: tutaj starszy wpis o tym, co znaczy słowo lead.

Grafika wpisu: Travel vector created by vextok – www.freepik.com

Robert Wąsik

Od 10 lat copywriter. Zdobywam wiedzę, ale prywatnie zostałem nudziarzem. Nie znoszę komputerów, więc piszę dobrze za pierwszym razem, żebym tylko nie musiał poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.