co to jest content marketing

To pytanie ma tak podstawowy charakter, że właściwie powinienem je zadać już w pierwszym wpisie, a nie dopiero teraz. Ale stało się i zgodnie z zasadą, która mówi, że lepiej późno, niż wcale, niech będzie teraz. Czym więc jest content marketing? Nie będę sięgał do definicji z literatury, bo te są tak skrajnie różne, że na pewno niczego nie wyjaśnią. Niech punktem wyjścia będzie po prostu tłumaczenie z angielskiego na polski: content marketing staje się więc marketingiem treści.

Treści a marketing

Analizę warto zacząć od próby wyjaśnienia związku między pojęciami treści i marketingu. Ten ostatni, najkrócej mówiąc, jest formą oddziaływania na potencjalnego klienta w celu wywołania określonego działania, a więc dokonania zakupu, zapisu do newslettera czy choćby tylko skojarzenia marki z danym produktem. Takie oddziaływanie może wykorzystywać najróżniejsze formy przekazu: krótkie slogany reklamowe, filmy reklamowe, artykuły promocyjne czy rozdawnictwo gadżetów. Część z tych metod z pewnością podpada również pod definicję marketingu treści, ponieważ zarówno filmy, jak i teksty promocyjne czy slogany są „treściami” w szerokim tego słowa znaczeniu. Można więc przyjąć, że treścią jest wszystko, co niesie znaczenie, nie jest tylko gestem, ale formą – i tu znów odwołanie bardzo szerokie – przekazu.

Co może być treścią?

Jako copywriter zawsze będę powtarzał, że treść to przede wszystkim słowo pisane. I nie jest to tylko wynik przekonania o wartości mojej pracy, tylko obiektywne stwierdzenie przesądzające o wyższości tekstu nad filmem czy grafiką także w dzisiejszym marketingu 360, a więc wykorzystującym wszystkie techniki promocji – również te internetowe. Dlaczego?

  • Na razie tylko tekst pisany jest (dobrze) rozpoznawany przez algorytmy wyszukiwarek.

  • Jest (prawdopodobnie) jedyną formą przekazu niemal niezależną od urządzenia końcowego: do filmu potrzebne są wtyczki, do grafiki przeglądarka graficzna, a do tekstu wystarcza choćby Links2.

  • Jest formą najbardziej angażującą, bo choć film może wywołać silne emocje, to nie uruchomi wyobraźni i nie powoduje tak głębokiego zapisania informacji we wzorcach neuronalnych, jak tekst pisany.

  • Jest najłatwiejszy w odbiorze – zawsze można bez problemu wrócić w dowolne miejsce, dokonać analizy logicznej, merytorycznej, można dokonać dosłownego cytowania, co w innych przypadkach nie zawsze jest proste.

Jak treść może sprzedawać?

Skoro podjąłem się napisania o marketingu treści, to nie mogę się wyślizgać od pobieżnej bodaj odpowiedzi na pytanie o możliwość sprzedaży za pośrednictwem treści. I proszę, przyjmijcie, że słowa „sprzedaż” używam jako skrótu myślowego dla wszystkich możliwych działań podejmowanych przez odbiorców komunikatu.

Innymi słowy – jakie cechy treści przesądzają, że jest ona skutecznym środkiem marketingowym?

  • Celność. Artykuł może być krótki, może być długi, ale dopóty, dopóki omawia wybrany problem, to jest skuteczny. Nie będą skuteczne artykuły napisane poza tematem.

  • Widoczność. Cecha absolutnie podstawowa – reklama nieopublikowana nie może działać. A mimo to warto o tym powiedzieć, choć będzie to brzmiało dziwnie na blogu, który ma maksymalnie kilkanaście odwiedzin w ciągu doby.

  • Emocjonalność. Nikt nigdy nie sprzedał niczego artykułem naukowym. Treści stylizowane na naukowe najczęściej są podkolorowane emocjonalnie – subtelnie, ale skutecznie.

  • Atrakcyjność wizualna. Dobre zdjęcie, czasem jakiś wykres, ale przede wszystkim czytelna czcionka czy przejrzysty układ są równie ważne, co widoczność sama w sobie. To, co widać, musi dać się przeczytać. Proste, prawda?

  • Adekwatność. Tekst może być na temat, może być atrakcyjny, może być idealny pod względem nasycenia emocjonalnego, ale niczego to nie da, jeśli nie będzie traktował o rzeczach ważnych dla czytelnika.

  • Czas ekspozycji. Nie wystarczy, żeby tekst był na właściwy temat i dobrze napisany. Musi jeszcze dotrzeć do czytelnika w dobrej chwili. Niektórzy postulują, aby potraktować to jako część pojęcia widoczności, ale na to się nie zgadzam, bo widoczność uzyskana w złym czasie nie jest korzystna.

Content marketing ojcem marketingu?

Dziś wielu copywriterów i nie tylko, sili się na przestawienie content marketingu jako nowości. Nawet parę lat temu, kiedy algorytmy Panda i Google dziesiątkowały zaplecza SEO były to mocno odgrzewane kotlety. Content marketing jest metodą starą, a jedyne, co jest w nim nowego, to nazwa. Sama koncepcja sięga pewnie średniowiecza, kiedy reklama naprawdę stała się dźwignią handlu, bo już wtedy – choć różnymi środkami technicznymi – tworzono przekazy reklamowe i rozpowszechniano je. Zobaczcie jednak, że content marketing to metoda, której używa się i w anonsach towarzyskich (polecana lektura: anonse z okresu XX-lecia międzywojennego), i reklamach pierwszych aut, a nawet na plakatach zachęcających do zaciągnięcia się do armii.

Czym jest content marketing?

TL;DR: content marketing to konwencja, w myśl której dowolnego rodzaju treść, ze szczególnym wskazaniem na tekst pisany, staje się nośnikiem informacji promocyjnych. Ma zastosowanie we wszystkich mediach i większości technologii informacyjnych i jest jedną z najstarszych form marketingu w ogóle.

Nie jest to na pewno technika. Nie jest to też żaden nowy „rodzaj” promocji. Nie jest to nawet podejście ani nastawienie. To raczej idea, w myśl której sprzedaje się już nie przez proste polecenia, ani tym bardziej przez przypadek, ale która główny ciężar promocji przerzuca na treści. Dziś pojęcie to znajduje zastosowanie przede wszystkim w odniesieniu do dłuższych form, ale i małe formy mogą się tu przydać.

Powiązane wpisy

  • Czy materiał był pomocny?
  • Tak   Nie

Jeden komentarz do Czym jest content marketing?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *