jak napisać call to action?

Wezwanie do działania jest kluczowym elementem wielu, naprawdę wielu tekstów: począwszy od mailingów, przez landing page, a skończywszy często po prostu na stronach ofertowych. Ogólne zasady tworzenia call to action są generalnie znane – widoczne, krótkie, proste. To jednak tylko punkt wyjścia. Dziś chciałbym zaproponować trochę głębsze spojrzenie: oto 5 sposobów na to, żeby call to action działało lepiej.

Jeszcze krócej, ale niebanalnie

„Kup teraz” albo „Zamów” to dobre propozycje, ale mają jedną wadę: są przewidywalne. Co prawda wezwanie do działania musi być proste i zrozumiałe, ale można zrobić to w nieco inny sposób. Oba powyższe zwroty można zastąpić na przykład przez użycie zwrotu „Chcę to”. To przyciągnie uwagę i pozwoli podtrzymać przekonanie, że inicjatorem akcji jest klient, a nie autor tekstu. Ostatecznie „Kup teraz” to skrócona wersja „chcę, żebyś to kupił”, a „chcę to” jest deklaracją własną. Haczyk: już przy pierwszym buttonie musi być jasne, czego właściwie klient ma chcieć. Najlepiej żeby nie była to mglista obietnica, tylko konkretny produkt, a więc nie „chcesz poznać tajniki budowania listy mailingowej?” tylko raczej „chcesz najlepszy skrypt do zbierania adresów e-mail?”.

Wezwanie prosto z treści

Czasem, kiedy czytam spływające do mnie mailingi (a że interesują mnie zawodowo, to każdego dnia jest ich co najmniej kilkanaście), odnoszę wrażenie, że rozmieszczenie wezwań do akcji jest albo mocno przypadkowe, bo wpadają one w pół zdania, albo ułożone są tam, gdzie dobrze wyglądają, np. w środku bloku tekstu zamiast zdjęcia. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. Wezwanie do działania będzie najskuteczniejsze w połączeniu z argumentem, który uzasadni to działanie. A więc wezwanie należy umieścić zaraz po ważnym argumencie, który dowodzi doskonałości sprzedawanego produktu lub usługi, a później po całej liście argumentów.

Lepiej mieć dobrze za pieniądze niż zepsuć za darmo
Jeśli masz problemy ze skomponowaniem idealnego tekstu oferty czy landing page albo osadzeniem tam call to action, chętnie Ci pomogę – daj mi tylko znać, czego potrzebujesz.

Coś więcej niż reklama

Reklama jest dźwignią handlu – owszem, ale każda dźwignia musi mieć punkt podparcia. Sama formuła landing page czy oferty mailowej osiągnęła już szczyt swoich możliwości i teraz warto by było skupić się na jakiejś jej modyfikacji, żeby otoczka, w której zostanie wbudowane wezwanie do działania, miała większą moc przyciągania. Zamiast więc chwalenia się tym, co można osiągnąć, korzystając z niesamowitej oferty dostępnej po kliknięciu w przycisk, dobrze byłoby podrzucić trochę wiedzy. Haczyk: nie w każdą ofertę warto to wbudować, ale ponieważ wiele produktów adresowany jest do bardzo wąskiej grupy odbiorców, to tutaj odwołanie się np. do wiedzy z jakiejś popularnej w branży książki albo do doświadczeń znanego eksperta jest jak najbardziej na miejscu.

Im więcej tym lepiej, ale nie zawsze

Wezwanie do akcji trzeba powtórzyć kilka razy. Niektórzy twierdzą, że raz na 1000 znaków, inni, że 5 razy w całej wiadomości. To jednak tylko szablony, a tych należy unikać. Że raz nie wystarczy, przynajmniej zwykle, to oczywiste. Chodzi raczej o to, żeby działanie było zawsze na wyciągnięcie kursora, a nie schowane parę stron wyżej. Jeśli jednak oprawę kolorowych przycisków call to action stanowi tylko blok tekstu, to można je powtórzyć rzadziej, ponieważ przy przewijaniu nie da się ich przeoczyć. A im więcej kolorów, grafik czy filmów, tym wyraźniej trzeba wezwania zaznaczać i tym gęściej je ustawiać.

Daj spokój z pop-upem

Wyskakujące okienka są irytujące zawsze, ale kiedy wchodzisz na landing page i dostajesz od razu kolejną ramką po oczach, to już wiesz, że niczego nie kupisz. Twoi klienci zareagują tak samo. Najpierw przedstaw produkt, potem go zaoferuj. Pop-up jest dobry, jeśli są w nim informacje, a jednocześnie jeśli nie ma ich pod wyskakującym oknem. Jeśli jednak cała strona jest poświęcona wezwaniu do działania, to daj najpierw ludziom przeczytać uzasadnienie, a dopiero potem pokaż przycisk.

Podsumowanie

Ot, cała filozofia. Nie musisz stawiać świata do góry nogami, nie musisz wynajdywać nowych form wypowiedzi ani promocji. Dobrze napisany tekst landing page w połączeniu z czytelnym wezwaniem do akcji zawsze zrobi swoje, ale trzeba zadbać i o tekst, i o wezwanie – nie można zaniedbać nawet jednego buttonu.

Powiązane wpisy

  • Czy materiał był pomocny?
  • Tak   Nie

Do wpisu 22 dodano 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *