Być lepszym w pisaniu – wybij się łatwiej

King powiedział kiedyś, że talent jest tańszy od soli, a tym, co odróżnia utalentowanego autora od przeciętnego, jest tylko ciężka praca. To fakt, ale sól kiedyś też tania nie była, a stała się taka głównie dzięki pracy (i masie wynalazków, które jej zawdzięczamy).

To, w połączeniu z modą na klikalność, której – chcąc nie chcąc – muszę trochę ulec, żeby strona na siebie zarabiała, spowodowało, że postanowiłem napisać kolejny poradnik. Tym razem jednak ruszę temat, który sam uważam za potencjalnie idiotyczny.

Ryzyko blamażu

Do wszystkich źródeł z internetowych podchodzę z rezerwą i to samo zalecam wszystkim wokół. A jeśli artykuł zaczyna się od „5 niezawodnych sposobów”, „10 sztuczek, które musisz znać” albo podobnego clickbaitu to tym bardziej. Pewnie, że i na mojej stronie podobne tytuły się przewijały, bo – znów – chodzi o wybicie się w przeglądarce. Umówmy się jednak, że teraz postaram się nie zbłaźnić i nie będę twierdził, że odkryłem coś nowego czy tajemniczego. Nie. Po prostu zebrałem w różnych źródłach parę ciekawych pomysłów na to, jak zwiększyć kreatywność.

Ponieważ nie uważam, żeby to było szczególnie możliwe, potraktuję je raczej jako sposoby na wprowadzenie czegoś nowego we wpisach na blogu firmowym, w content marketingu czy wpisach w mediach społecznościowych. Będą to więc sposoby na to, jak dodać tekstom odrobiny przyprawy, która wyróżni je na tle mdłych dań.

Oto tajemnicza, magiczna lista rzeczy, o których musisz wiedzieć…

… a nie wie o nich Twój szef, żona, kochanek, nie wie premier, nie wiedział Einstein, Newton, nie znał ich Nienacki ani Przybora i dlatego nie osiągnęli sukcesu. Na pewno wiedział o nich Gates, bo przecież co złego może się stać, jeśli porzucisz szkołę. No, ale do rzeczy.

  1. Unikaj kursów. Z jednej strony mówi się, że kształcenie jest niezbędne dla rozwoju. Bo jest. Ale nauczyć na kursie można się tzw. umiejętności twardych. Tak samo, jak nauczyłeś się tabliczki mnożenia, tak możesz się nauczyć gramatyki, nowych słów czy tworzenia infografik. Ale nie nauczysz się, jak być miłym, uprzejmym, pobożnym ani kreatywnym. To nie są umiejętności, tylko cechy charakteru, które co prawda wypracować się da, ale na pewno nie na kursie.

  2. Zmieniaj otoczenie. Stabilność i bezpieczeństwo są dobre, ale w niezmiennym środowisku nie ma co rozglądać się za bodźcami. Żeby odkryć nowe inspiracje i wpaść na świeże pomysły, trzeba wyjść. I teraz tak: jeśli kolejny artykuł ma być opisem charakterystyki technicznej nowej linii ceramiki łazienkowej, to prawdopodobnie tej porady nie tylko nie wykorzystasz, ale i nie docenisz, jeśli wykorzystasz. Poszukiwanie inspiracji jest dobre wtedy, kiedy trzeba uruchomić bardziej kreatywne myślenie, mniej szablonowe, mniej techniczne. Jeśli masz do przeanalizowania wyniki prac naukowych, to żaden skowronek nie wyśpiewa, jak to zrobisz. Sadzasz tyłek na krześle i wykonujesz mrówczą robotę.

  3. Oszczędzaj czas. Każdy pomysł jest zalążkiem czegoś dobrego, ale tylko pod warunkiem, że zostanie dopracowany. A pomysły dojrzewają w spokoju. O ile więc nowe idee zbierzesz na spacerze, o tyle dopracować trzeba je w ciszy i skupieniu, trochę bardziej analitycznie, niż chcieliby twórcy popularnych poradników. W całym zamieszaniu z wyciszaniem powiadomień, usuwaniem Facebooka, zamykaniem drzwi i okien jest więc sens, ale inny, niż chcieliby ci, którzy najgłośniej o tym mówią. Po prostu w ten sposób nie tracisz czasu na sprawy nieistotne i nic nie rozprasza cię wtedy, kiedy jak najbardziej analitycznie badasz swój pomysł zrodzony w bardziej romantycznych warunkach.

Mało? A po co więcej

Ale się napracowałem, co nie? Przecież to tylko trzy punkty! A inni dają po 20, 30, po 100 porad! Może i tak, ale to bez sensu. Przede wszystkim na przykład wyjście na spacer, zakup kwiatów do pokoju, włączenie nowej muzyki czy przeniesienie biurka na balkon świetnie można sprowadzić do wspólnego mianownika, którym jest zmiana otoczenia, a po drugie… To nie ja miałem kreatywnie rozbudować listę.

I jest jeszcze coś. Większość poradników dotyczących tego, jak zwiększyć kreatywność, jako jeden z pierwszych punktów podaje ograniczenie liczby celów do zrealizowania. Rozsądne. Ale dokładnie ten sam poradnik stawia przed czytelnikiem 20, 30 albo i 100 celów do osiągnięcia. Jeśli to jest ograniczona liczba, to boję się spytać, z jakiej została tak drastycznie obcięta.

Jak ma Ci to pomóc?

Co taki wodolejczy post robi na moim blogu? Wbrew pozorom on tu całkiem nieźle chyba pasuje, ponieważ w ostatnim czasie dostałem więcej niż zwykle maili z prośbą o przeredagowanie tekstów. Zwykle oznacza to, że „o, konkurencja zrobiła to fajnie, też tak chcemy” albo „ożeż w natkę szarpany, nie mam co pisać, trzeba by przepisać stary artykuł”. Nie czas teraz na ocenę obu tych postaw, ale moim zdaniem zawsze lepiej zrobić coś nowego, niż bawić się w papugę i powtarzać po innych. Wykorzystanie cudzej pracy jest OK, ale jako materiału do polemiki, przyczynku do dyskusji, a nie wzorca, który się tylko kopiuje.

Potraktuj więc te trzy punkty wyżej jako proste remedium na takie blokady twórcze. Umiejętność przeskoczenia pozornego „końca tematu” jest ważna zawsze, ale nie każdy sposób przeskakiwania jest w porządku.

Light vector created by Freepik

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.