By napisać więcej, nie pisząc niczego

By napisać więcej, nie pisząc niczego

Sztuka pisania nie sprowadza się do składania liter w słowa, a tych w zdania. Potrzeba czegoś więcej. I pewnie jeśli zajmujesz się głównie content marketingiem, to ta informacja nie przyda ci się zbyt często, ale już w typowym blogu firmowym wykorzystanie środka artystycznego rodem z powieści może być doskonałym posunięciem. A mam na myśli zawieszenia.

Czym są zawieszenia?

W angielskim nazywa się je „disconnectors”, czyli „rozłącznikami”. To określenie ma nad polskim taką przewagę, że nie sugeruje, iż wątek zostanie podjęty na nowo. Zwykle oczywiście powinien zostać, ale praktyka pokazuje, że mimo wszystko wielu autorów podejmuje jakiś wątek i porzuca go, nie dokończywszy w żaden – ani sensowny, ani nonsensowny – sposób. A zatem to rozłączniki czy zawieszenia to wszystkie te momenty tekstu, w którym coś się porzuca. W powieści będzie to zarzucony wątek, wyrwana strona z książki, a w tekście blogowym takim zawieszeniem może być dygresja.

Czy rozłącznik ma uzasadnienie?

Tak sobie milcząco przyjąłem, że wolno mi użyć słowa „rozłącznik” i będę go używał, ponieważ lepiej opisuje to, o czym chcę opowiedzieć. A pierwszą rzeczą, którą mam do powiedzenia w tej sprawie, Tak sobie milcząco przyjąłem, że wolno mi użyć słowa „rozłącznik” i będę go używał, ponieważ lepiej opisuje to, o czym chcę opowiedzieć. A pierwszą rzeczą, którą mam do powiedzenia w tej sprawie, jest to, że taka forma wyrazu artystycznego może być niezwykle użyteczna w pracy autora.

Dlaczego? Z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że to dzięki dość powszechnemu używaniu rozłączników, wprowadzenie dygresji, uwagi pobocznej albo marginalnej treści nie burzy harmonii artykułu. Można więc dzięki nim zyskać sporo większą elastyczność. Tu jednak znów sytuacja wymaga doprecyzowania, ponieważ to, czy rozłącznik się tekstowi przysłuży, czy mu zaszkodzi, zależy od tego, czy faktycznie został on dobrze użyty.

Przerywnik niezaplanowany

To niestety bardzo częsty przypadek. To, o czym wspomniałem wyżej, czyli wyrwanie strony z książki, będzie właśnie takim nieplanowanym zawieszeniem. Będą nim często też dygresje pudełkowe, czyli wielostopniowo zagnieżdżone uwagi poboczne. Żeby być precyzyjnym – właściwie żaden z tych przypadków nie jest bezwzględnie zły, natomiast wadą jest to, że po takim nieplanowanym przerwaniu wypowiedzi dramatycznie trudno jest na nowo podjąć zawieszony wątek.

Problemem w tym przypadku nie jest sama przerwa, tylko brak kontynuacji. Do takiej sytuacji dochodzi przede wszystkim wtedy, kiedy autor jest kiepsko przygotowany do napisania swojego artykułu. W wielu miejscach na blogu już naciskałem, by przede wszystkim zastanowić się nad główną myślą tekstu. Jeśli jest ona wyraźnie zaznaczona, a autor wie, czego chce dowieść, to niezaplanowanym przerywnikiem może być tylko dzwonek do drzwi czytelnika albo przerwa w dostawie prądu, jeśli mowa o tekstach elektronicznych. Na to jednak wpływu się nie ma.

Przerwa wynikająca z planu

Rozłączniki, które są ujęte w literackim planie, mogą być – choć nie zawsze są – bardzo korzystne. Są niezbędne w konstrukcji każdego serialu, na czymś bowiem odcinek skończyć się musi i najlepiej, żeby kończył się w miejscu o określonym natężeniu emocji. Przydają się w złożonych powieściach z równolegle prowadzoną narracją, gdzie rozdziały o spójnej koncepcji narracyjnej muszą łączyć się ze sobą w sposób płynny.

Takie przerwy stosuje się też w tekstach blogowych, content marketingowych, a nawet pracach naukowych, choć tu są krótsze, wyznacza się je w nieco inny sposób i stosuje w innym celu. Tak naprawdę w tego rodzaju treściach rozłączniki nie są używane do „porcjowania” tekstu, tylko do bieżącego wprowadzania ważnych informacji, które jednak nie zasługują na wyodrębnienie w wyraźniejszy sposób. Na chwilę można zawiesić wątek tekstu, używając na przykład wtrąceń – to postać minimalistyczna. Można jednak jako zawieszenie wpleść cały akapit czy nawet kilka.

Czym różni się przerwa planowana od nieplanowanej?

Nie uważam, żeby były one łatwe do odróżnienia z perspektywy autora. Zdecydowanie łatwiej jest powiedzieć, która przerwa była w planie, a która jest zwyczajną niedoróbką, kiedy patrzy się na tekst z perspektywy czytelnika.

  • Przerwa zaplanowana nigdy nie trwa bez końca. Po jej zakończeniu zostaje podjęty zawieszony wątek.
  • Nieplanowane przerwy zdarzają się często i mają praktycznie dowolną długość. Niektóre mają tylko kilka słów, inne ciągną się przez pół tekstu.
  • Przerwa nieplanowana często zamienia się w dygresję płynącą swoim torem, planowana może być pudełkowa, ale widać wyraźnie, że powstaje w konkretnym celu.
  • Przerwy planowane mają wpływ na odbiór tekstu: kształtują emocje lub korygują tor myślenia czytelnika. Przerwy nieplanowane wprowadzają chaos i sieją zamęt oraz zniszczenie!

Używać, czy nie?

Zabrzmi to może brutalnie, ale prawda jest taka, że najlepiej będzie, jeśli skupisz się na tworzeniu prostych tekstów bez przerywników. Nie dlatego, że w ciebie nie wierzę, ale dlatego, że od lat nie było tygodnia, w którym nie dostawałbym do poprawy artykułów napisanych przez „dziennikarzy”, którzy nijak nie potrafią po zawieszeniu wrócić do głównego wątku. To problem równie powszechny, co dramatyczna nieumiejętność tworzenia poprawnych gramatycznie zdań wielokrotnie złożonych.

Delikatniej: używanie zawieszeń czy przerywników wymaga naprawdę dużego doświadczenia i sporej umiejętności. Jeśli czujesz, że jeszcze nie osiągnąłeś odpowiednio wysokiego poziomu, to zróbmy tak: napisz tekst po swojemu i podeślij mi, żebym go skorygował albo napisz ramy głównego wątku, zaznacz, co chciałbyś dodać, a ja złożę to w cywilizowaną całość.

I więcej autopromocji: po co się tak rozdrabniać. Lepiej po prostu wyślij mi szkic, a ja napiszę dobry tekst. Jeśli trzeba będzie, to z zawieszeniami, jeśli nie trzeba – bez nich. Po prostu. Bo – czego nie zaznaczyłem jeszcze wyżej – posługiwanie się takimi niestandardowymi konstrukcjami wymaga intuicji, a tę wyrabia się latami. Ja ją mam, a ty?

Grafika wpisu: Hand vector created by dooder – www.freepik.com

Powiązane wpisy

Robert Wąsik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.