A – angielski, czyli ulubiony język, nomen omen, copywritera, zwłaszcza językowo zatrzymanego zbyt wcześnie. Pisze taki o kejsach, nie mieści się w dedlajnach, więc i żaden łonder, że mu się many nie zgadza. A tak naprawdę, to angielskie wtręty pojawiają się zdecydowanie zbyt często, często w dodatku okraszone hasłem “bo tego się nie da dobrze przetłumaczyć”. A pewnie, że się nie da, jeśli po polsku zna się tyle samo słów, co przeciętny aksolotl. Już na etapie średnio rozwiniętego karpia się zwykle daje, a na poziomie ucznia podstawówki zostaje naprawdę niewiele nieprzetłumaczalnych zwrotów.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *