B jak BŁĄD, pot. byk, czyli rzecz w tej pracy zpuełnie nie do uniknięica. Tak to już jest, że literówka, nawet najlepiej pilnowana, umknie sprawnemu oku. Gorzej, jeśli umknie oku zmęczonemu całe zdanie z niezgodnością form gramatycznych albo oczywista porażka stylistyczna jak choćby oczywiste powtórzenie, czyż nie? Są też błędy, które w zasadzie wytknięte nie były, ale są nieprzyjemne, na przykład pisanie tekstów w pierwszej osobie liczby mnogiej, co elegancko nie wygląda i kilka innych kategorii. Gra w copywriting polega na tym, żeby byków nasadzić jak najmniej i najlepiej w takich miejscach, w których nikt ich nie zauważy. Rzecz jasna im zlecenie ważniejsze, tym błędów powinno być mniej, a ilość tych faktycznie się pojawiających jest odwrotnie proporcjonalna do ilości dopuszczalnych. Dlatego każdy copywriter nie tylko czyta wszystko po kilka razy, ale jeszcze w miarę możliwości usprawnia oprogramowanie wykrywające TEZ złośliwe literówki.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *